Poznański portal informacyjny

Ciekawostki i informacje z Poznania i okolic

Dwie metalowe figury koziołków nad tarczą zegara na wieży poznańskiego ratusza
Atrakcje Poznania

O której się bodą koziołki poznańskie? Gdzie je oglądać i skąd się wzięły?

Koziołki poznańskie trykają się codziennie o 12:00 i 15:00 na wieży ratusza przy Starym Rynku. Za każdym razem uderzają się rogami dwanaście razy, a cały pokaz trwa krócej niż minutę. Oglądanie z płyty rynku nic nie kosztuje i nie wymaga wchodzenia do muzeum. Najwygodniej stanąć przed wschodnią fasadą ratusza kilkanaście minut wcześniej.

O której godzinie bodą się koziołki poznańskie?

Figury wychodzą nad tarczę zegara dwa razy dziennie: w południe i o 15:00. Drugi pokaz pojawił się jako dodatek na czas przebudowy Starego Rynku, ale został na stałe. Trykanie odbywa się codziennie, niezależnie od dnia tygodnia, i za każdym razem obejmuje dwanaście uderzeń rogami.

Co warto wiedzieć o godzinach, to że sam pokaz jest krótki — od otwarcia drzwiczek do ich zamknięcia mija mniej niż minuta. Kto podejdzie pod ratusz o 12:01, widzi już tylko rozchodzący się tłum. Lepiej być na płycie rynku dziesięć, piętnaście minut wcześniej, zwłaszcza w weekend, kiedy przed ratuszem zbiera się kilkaset osób. Pokaz o 15:00 jest spokojniejszy i łatwiej wtedy o miejsce z dobrą widocznością.

Informacja Szczegóły
Godziny pokazów codziennie 12:00 i 15:00
Liczba uderzeń rogami 12
Czas trwania krócej niż minuta
Miejsce wieża ratusza, Stary Rynek 1
Cena oglądanie z płyty rynku bezpłatne
Kiedy przyjść 10–15 minut przed godziną pokazu

Gdzie oglądać koziołki na Starym Rynku?

Mechanizm siedzi w środkowej wieżyczce nad dużą tarczą zegara, na wschodniej, reprezentacyjnej fasadzie ratusza — tej, którą widać, idąc od ulicy Wodnej i Świętosławskiej. Budynek stoi w centralnej części Starego Rynku pod adresem Stary Rynek 1, więc szukanie go nikomu nie zajmuje czasu. Problemem bywa dopiero ustawienie się pod właściwym kątem.

Najlepszy widok daje pozycja kilkanaście metrów od frontowej elewacji, na wprost zegara. Podchodzenie pod samą ścianę to częsty błąd: pod ostrym kątem gzyms i elementy wieżyczki zasłaniają figury w połowie. Z większej odległości widać całą górną część wieży i łatwiej zrobić zdjęcie, na którym cokolwiek widać.

Pokaz odbywa się na zewnątrz, więc bilet nie jest potrzebny — i akurat teraz ma to znaczenie, bo Ratusz – Muzeum Poznania pozostaje zamknięty dla zwiedzających z powodu prac konserwatorskich. Ponowne otwarcie wszystkich przestrzeni planowane jest na koniec 2027 roku lub przełom 2027 i 2028. Koziołków to nie dotyczy, trykają się dalej. Jeśli chcesz połączyć pokaz z dłuższym spacerem, przyda się przegląd tego, co jeszcze warto zobaczyć w okolicy rynku.

Jak wygląda pokaz na wieży ratusza?

O wyznaczonej godzinie nad tarczą zegara otwierają się niewielkie drzwiczki. Na zewnętrzną platformę wysuwają się dwa białe, metalowe koziołki ze złotymi rogami, ustawiają się naprzeciwko siebie i wykonują serię dwunastu uderzeń. Potem mechanizm wciąga je z powrotem, drzwiczki się zamykają i po wszystkim. W Poznaniu rzadko mówi się przy tym „bodą się” — utarło się „trykają się”, od czasownika opisującego uderzanie rogami.

Figury, które dziś oglądamy, nie są tymi z XVI wieku — obecny mechanizm pochodzi z końca XX wieku. Urządzenie jest nietypowe i okresowo wymaga specjalistycznej konserwacji. W 2024 roku koziołki zniknęły z wieży na kilka tygodni, bo trzeba było naprawić oś, łożyska i elementy prowadzące. Takie przerwy zdarzają się rzadko, ale przed przyjazdem specjalnie na pokaz warto zerknąć na komunikaty muzeum.

Skąd się wzięły koziołki poznańskie?

Udokumentowana historia zaczyna się w połowie XVI wieku. W 1536 roku Poznań strawił wielki pożar, który uszkodził między innymi ratusz. Podczas późniejszej przebudowy gmach dostał renesansową formę zaprojektowaną przez architekta Jana Baptystę Quadro, a główne prace prowadzono w latach 1550–1560. Równolegle miasto zamówiło nowy zegar wieżowy u zegarmistrza Bartłomieja Wolffa z Gubina, zamontowany we wrześniu 1551 roku.

Najciekawszy jest zachowany kontrakt. Przewidywał, że zegar zostanie wyposażony w „urządzenie błazeńskie” — dwa koziołki trykające się przed biciem godzin. Nie są więc późniejszym dodatkiem dolepionym do legendy, tylko elementem zapisanym w XVI-wiecznym dokumencie. Nie wiadomo natomiast, jak wyglądały pierwsze figury ani jak długo działał pierwotny mechanizm.

Potem historia robi się burzliwa. W 1675 roku piorun uderzył w wieżę, wywołał pożar i zniszczył zegar, a koziołki na stulecia przestały być widoczną częścią ratusza. Wróciły dopiero po tym, jak pod koniec XIX wieku niemieccy historycy odnaleźli w archiwum umowę z Wolffem: mechanizm odtworzono przy renowacji w 1913 roku i naprawiono w 1922. Wieżę zniszczyły walki w 1945 roku, a figury pokazały się poznaniakom ponownie 22 lipca 1954 roku — na rynku zebrało się wtedy około dziesięciu tysięcy osób. Obecny mechanizm uruchomiono w 1993 roku.

Legenda o kuchciku i dwóch koziołkach

Wersja, którą w Poznaniu słyszy każde dziecko, jest inna niż zapis w kontrakcie. Po zamontowaniu zegara miasto urządziło uroczystą ucztę dla najważniejszych urzędników, wojewody i jego małżonki. Głównym daniem miała być pieczeń z jelenia, a jej przygotowanie powierzono młodemu kuchcikowi, w niektórych wersjach nazywanemu Pietrkiem.

Chłopak wolał jednak zobaczyć, co dzieje się na rynku, wyszedł z kuchni, a pozostawiona bez opieki pieczeń spłonęła. Przerażony postanowił zastąpić ją mięsem dwóch koziołków znalezionych na pobliskiej łące. Zwierzęta wyrwały mu się i uciekły schodami na wieżę, gdzie — dokładnie w momencie, gdy goście czekali na prezentację nowego zegara — zaczęły trykać się na gzymsie. Widok rozbawił zebranych na tyle, że kuchcikowi darowano winę, a koziołkom życie.

Opowieść krąży w kilku wariantach: zmienia się imię kucharza, rodzaj mięsa i powód spalenia pieczeni. Traktowanie jej jako zapisu wydarzeń mija się jednak z celem, bo udokumentowany jest kontrakt z Wolffem, w którym koziołki przewidziano już na etapie zamawiania zegara. Legenda to raczej późniejsza próba wyjaśnienia, dlaczego rada miejska wybrała akurat takie figury.

Pyrek i Tyrek — imiona i pomnik na placu Kolegiackim

Koziołki noszą imiona Pyrek i Tyrek, ale dostały je dopiero w 2002 roku, w głosowaniu mieszkańców i słuchaczy lokalnej rozgłośni. Pyrek pochodzi od „pyry”, czyli gwarowego określenia ziemniaka. Tyrek nawiązuje do „tyrania”, a więc ciężkiej pracy, tradycyjnie kojarzonej z Wielkopolską. W XVI-wiecznym kontrakcie ani w najstarszych wersjach opowieści żadne imiona się nie pojawiają.

Wieża ratuszowa nie jest zresztą jedynym adresem koziołków. Na placu Kolegiackim, kilka minut spacerem od rynku, stoi odlany z brązu pomnik dwóch trykających się figur. Wykonał go Robert Sobociński, a pomysłodawcą był Juliusz Kubel, popularyzator gwary i kultury poznańskiej. Rzeźba z 2002 roku stoi na poziomie chodnika, więc dla dzieci jest to zwykle atrakcyjniejsza wersja niż figurki oglądane z dwudziestu metrów.

W codzienności poznaniaków koziołki funkcjonują daleko poza ratuszem: na pamiątkach, muralach, elementach identyfikacji miejskiej i podczas wydarzeń kulturalnych, a w 2026 roku w mieście zaczęły pojawiać się dodatkowe artystyczne figury z miejskiej inicjatywy. Spacer po pokazie najłatwiej przedłużyć ulicą Świętosławską — prowadzi prosto do poznańskiej fary, a stamtąd na plac Kolegiacki, gdzie stoi pomnik.

Najczęściej zadawane pytania

O której bodą się koziołki w Poznaniu?

Codziennie o 12:00 i o 15:00. Figury uderzają się rogami dwanaście razy, a cały pokaz trwa krócej niż minutę. Na rynek warto przyjść około kwadransa wcześniej, bo tuż przed godziną robi się tłoczno.

Czy oglądanie koziołków jest płatne?

Nie, pokaz ogląda się z płyty Starego Rynku za darmo. Bilet ani wejście do muzeum nie są potrzebne — co ma teraz dodatkowe znaczenie, bo wnętrza ratusza są zamknięte.

Czy można wejść na wieżę i zobaczyć mechanizm z bliska?

Na razie nie. Ratusz – Muzeum Poznania pozostaje niedostępny dla zwiedzających, a ponowne otwarcie wszystkich przestrzeni planowane jest na koniec 2027 roku albo przełom 2027 i 2028.

Jak mają na imię poznańskie koziołki?

Pyrek i Tyrek. Imiona wybrali mieszkańcy w głosowaniu w 2002 roku: pierwsze pochodzi od „pyry”, czyli ziemniaka w gwarze poznańskiej, drugie od „tyrania”. Nie są to nazwy historyczne — w dokumentach z XVI wieku figury imion nie mają.

Źródła

Godziny pokazów i status Ratusza – Muzeum Poznania sprawdzone we wrześniu 2026 r. Konserwacja mechanizmu potrafi wyłączyć koziołki na kilka tygodni — przed przyjazdem zerknij na komunikaty muzeum.

Jacek Walkowiak — redaktor portalu poznan4u.com.pl, specjalizacja: praktyczny przewodnik po Poznaniu. Pisze o atrakcjach, wydarzeniach, restauracjach i komunikacji miejskiej z perspektywy mieszkańca i znawcy lokalnego kontekstu.

Czytaj dalej